obly blog

    Twój nowy blog

    W dzisiejszych czasach gdzie rzeczywistość nieuprzedzając
    swoich lokatorów zmieniała nieco barwy i kształty na tyle niepostrzeżenie a z
    drugiej strony trwale, że nie można, naprawdę powiadam nie można już hołdować
    poglądom z lat 2005-2008 bo człowiek wygląda z boku jako zwyczajny bezideowy
    idiota z potęgą niewiedzy własnej w dłoniach i setkach opinii i obrazów w głowie,
    które można tylko utrzymywać przy zaniechaniu myślenia. Im dalej i głębiej
    człek wyjasnia, dlaczego myśli to, co myśli tym bardziej widać, że wszystko, co
    ma to przekonanie. Fakty, swoim zwyczajem nie oglądają się na aktorów widowiska
    i zostawiają ich w kuckach na scenie z garścią papieru toaletowego w ręku i
    majtkami na kostkach.

     

    Żeby było jasne: Poglądy w latach 2005-2008 ukształtowały
    się w mniej więcej takich kształtach:

    Mohery, ciemnogród i łowcy smoków, polityka historyczna i
    magia Mambo Jumbo – czyli odłam patriotyczny, czyli prawica który w swoim
    zajadłym szale nienawiści i koncertach opluwania autorytetów oszczekiwali
    społeczeństwo że:

    - postkomuna rządzi dzięki grubej kresce

    - rozkradli przemysł używając słów restrukturyzacja

    - niszczy się stosunki międzyludzkie i społeczne promując
    kanalie i alternatywne formy współżycia

    - niszczy się mit narodowy i plugawi barwy flagi i godła i
    tworzy n to miejsce np. WOŚP „róbta co chceta”.

    - nikt nie rozliczył stanu wojennego a zbrodniarze zyją na
    lepszej stopie życiowej i robi się z nich bohaterów, którzy uratowali kraj.

    - Jedynie przedstawiciele polskiego kościoła

    - UE to kłamstwo i ruina i doprowadza do upadku kraj, który
    się jeszcze nie podniósł z socjalistycznej zapaści. Kulturowo osadzeni przy
    Mickiewiczu i Sienkiewiczu czy księdzu Ryzyku odrzucający obce im formy kultury
    wyższej w tym pedałów. Że nie wspomnę o t.z.w. aspekcie mojżeszowym. i tak
    dalej i tak dalej… No w zasadzie okropieństwo i czarnowidztwo i w zasadzie
    zacofanie i uprzedzenia i niegodziwość i nie bójmy się tego słowa FASZYZM. W
    miarę jasny obraz wstecznictwa i ograniczenia.

     

    Z drugiej strony mamy odłam euroentuzjastów – nowoczesnych
    Europejczyków lokujących swoje poglądy gdzieś koło zachodnich filozofów,
    kulturę niedaleko Luwru i to bez potrzeby zadawania sobie trudu zapoznania się
    z zawartością. Wystarczy sama identyfikacja.

    Choć na poziomie rzeczywistym – wyznawcy w zasadzie South
    Park, seriali BBC i amerykańskich poczynając od Losta, poprzez Californication
    czy Dr. House a kończąc na The Killing i dziesiątkach innych. Wyznawcy tej
    strony Księżyca są przepojeni własną

    - tolerancją i uznaniem dla własnego humanizmu, każda nacja
    ma prawo do życia

    - logicznością i rozsądkiem

    - przywiązaniem do wolności i racjonalności

    - zrozumieniem, iż należy poznawać nowe technologie i poddać
    się im,

    - rozumieją, iż wolny rynek ma swoje prawa i tylko on jest w
    stanie prawidłowo zarządzać rynkiem wewnętrznym.

    - wolność podróżowania i osiadania i pracy

     

     

    I jak tak spojrzeć teraz, spokojnie na ten podział, (oczywiście
    można użyć innych przymiotników czy faktów ale sens pozostaje dość podobny) i
    starając się odrzucić pogląd własny wychodzi mi że:

    Uwielbiam się identyfikowac z odłamem drugim, ale to, co
    wyznaje to tylko przymiotniki a uprawianiem wyższości moralnej absolutnie nie
    załatwia się żadnego z problemów. Cechy ponadto którym hołduje takie jak
    wolność podróżowania czy opinia co do wolnego rynku ma sięnijka z poglądem na
    swiat tylko pierwszym stopniem najniższym przejścia ze stanu niewolnika do
    stanu człowieka wolnego. To jest za mało.

    Nie lubię odłamu pierwszego, ale w zasadzie wszystko to, co
    mówi ma pokrycie w rzeczywistości, bo ta od 10.04.2010 nie tylko nie zaprzecza
    wszystkim teoriom spiskowym wyznawanym przez ten odłam, (pomijając te teorie o
    których raczej mówi tylko prasa typu że rozpylono hel, czy że wielka koparka… itp.
    itd), ale dodaje nowe wątki wiążąc bohaterów w coraz to ciekawsze powiązania
    biznesowo-polityczne i raczej przypomina mafijne powiązania, a każde następne
    wystąpienie publiczne ich bohaterów można wytłumaczyć jedynie za pomocą owych
    teorii. Oczywiście ze bazuje to na postkomunie, braku rozliczenia Stanu
    Wojennego, braku lustracji, oczywiście, że wiąże się z wypieraniem kultury i
    przemysłu rodzimego czy naszej przedsiębiorczości kosztem wielkich koncernów
    itp. Itd. Ale czy może to obchodzić pracownika mediów, kultury, sztuki,
    telewizji, marketingu i reklamy? Któremu lepiej się współpracuje z koncernem
    niż z lokalnym przedsiębiorcą? I w zasadzie tylko koncerny mu płacą
    wystarczającą ilość kaski za takie byle co aby wylegiwał się na Malediwach? Uważne
    czytanie tytułów prasowych i zapoznawanie się z ich treścią wykorzystując
    podstawowe elementy wiedzy i obcinając wnioski wynikające z samej narracji i
    doprowadzając do jako takiego zbliżenia potwierdzają, że to co pisze w
    siermiężny sposób Ziemkiewicz, czy Michalkiewicz, pokazuje w filmach Braun czy
    przedstawia w programach Pospieszalski jest smutnym ale prawidłowym spojrzeniem
    na procesy dziejowe ostatnich lat. Można się nie zgadzać ze sposobem, formą
    podawania informacji, można ich nei lubić jako ludzi, spierać się co do
    czystości ich intencji ale fakty są faktami. Je można tylko wyśmiać, dlatego
    śmiech politowania i moralna wyższość to wszystko, co ma ze sobą odłam euroentuzjastów
    w merytorycznej rozmowie. I brak tej merytorycznej rozmowy niestety powstaje
    dzięki euroentucjastom którzy na swoje racje mają tylko moralność, przymiotniki
    i przekonanie że mohery nie są w stanie prowadzić merytorycznej rozmowy.
    Problem w tym, że rzeczywistość ma w dupie euroentuzjastów i zostawia ich
    samych sobie. Stąd może ta potrzeba zakładania grup na FB typu ”Czytam
    prawicową publicystyke dla beki”. Głupot się nie czyta, nawet dla beki bo to
    żałosne jest. Śmieszne jest to, że najwięcej linków do „prawicowych” tekstów właśnie
    znajduję w wypisach ich przeciwników. Dlatego zapoznałem się z Ziemkiewiczem
    który o wiele głębiej wchodzi w tematy niż jego przeciwnicy. Natomiast tzw.
    „lewicowych” publicystów nie tylko ja nie czytam, nie znam wszystko, ale i tzw.
    „euroentuzjaści”. Dlaczego? Bo wszystko, co mają to lanie wody i przypowieści
    moralne i przymiotniki. Lewicowi publicyści czy sympatycy na FB, zapytani o
    pogląd przede wszystkim walą linki do prawicowców z wykrzywionym szyderczym
    jednym zdaniem i generalnie olewają temat i kwitują poglądy jako „normalne” i
    „racjonalne”. Większość wypowiedzi gdyby już tak przyprzeć do muru wiruje wokół
    „politycznej poprawności” a więc unikanie postaw takich jak homofobia, rasizm,
    faszyzm, patriotyzm i epatowanie tolerancją dla inności, kolorowości czy
    feminizmu. Tylko na poziomie faktów i faktycznych działań społecznych niech mi
    ktoś odróżni obojętność od tolerancji, a feminizm od obłudy. Taki jeden znajomy,
    który wyznaje lewicowe poglądy, na blogu w zasadzie pisze albo o mandze, albo o
    filmach czy obejrzanych serialach, lub o prawicowej publicystyce w niezwykle
    śmieszny sposób. Natomiast nie odnosi się do żadnego swojego autorytetu
    moralnego, co gorsza nie pisze, co myśli na żaden temat, natomiast uznaje się,
    że jest on znany wszystkim jako ten który jest „normalny” i nie trzeba o nim
    dyskutować. Normalny nie znaczy nijaki przecież. Jak dodamy do tego że kraje
    europejskie te nowoczesne jako wartość uznają właśnie własny patriotyzm (vide
    Anglia, Węgry, Niemcy, Francja) a wyższość swojej kultury opierają tylko na tym
    że jest ich własna, co pozwala nie dopuszczać do grabieży i niszczenia i degradacji
    społeczeństwa to wychodzi dość nikczemny wniosek że:

     

    Euroentuzjaści to osobniki zakompleksione, nikczemne
    zacofane i sprzedajne indywidua które za 100 pln sprzedadzą matkę i ojca aby
    być fajnym. Nie potrzebują wiedzy potrzebują opinii i akceptacji. Nie
    sprawdzają niczego sami, nie prezentują swoich poglądów natomiast głośno w imię
    tolerancji i wolności słowa niszczą bezwzględnie w emocjonalnych wystąpieniach
    strony obozu moherskiego. Aby ich zrozumieć trzeba zaznaczyć, że często są
    potomkami tzw bezpaństwowców, którzy nigdy nie czuli się Polakami i
    przywiezieni ze stepów Rusi (sami nie wiedzą, czy mają problem z wiedzą, kim
    byli 100, 150, 200 lat ich przodkowie, a jako że nie wiedzą uważają, że to nie
    ma znaczenia) w zasadzie jedynie rozmawiają po Polsku i jest im wszystko jedno
    czy są Polakami czy Niemcami (z racji profitów – wybierają lepszą ofertę). I
    jest to zrozumiałe i jasne staja się ich słowa w tym kontekście. Szkoda, że nie
    są cwani. Jakby byli cwani, na wszelki wypadek czuli by się Polakami, aby się nie
    dać tanio sprzedać i podwyższyliby cenę. A tak to za sam etat i najgorszą
    pensję w Europie (jednocześnie pozbawiają się realizacji własnych aspiracji) są
    w stanie odrzucić wszelka przynależność narodową i zniszczyć przestrzeń
    publiczną i kulturę dookoła siebie w promieniu 100 km. Przykro na nich patrzeć.
    Potwierdza się to proszę państwa z wynikami głosowań geograficznych gdzie
    największe słupki poparcia tych idei są w województwach, w których nie ma już
    rdzennych mieszkańców a ludność z dziś to w zasadzie ludność napływowa po II
    wojnie światowej. Śląsk, Szczecińskie, Pomorze i Mazowsze. 

    Nie lepiej jest z drugim odłamem, który faktycznie skupia
    się jedynie na swojej krzywdzie i darciu mordy, że biją i że bili i całą
    nadzieję upatrują w Kościele Katolickim który tez jakby się przyjrzeć nigdy żadnego
    problemu za państwo nie rozstrzygnął. Trzeba pamiętać, że z samego posiadania
    racji jeszcze nikomu nic nie urosło, natomiast każda sytuacja wymaga
    rozpatrzenia nie tylko przeszłości i ukarania winnych ale wytyczenia
    konkretnych kroków w kilku ruchach naprzód i realizacji tych celów na miarę
    swoich możliwości. Natomiast niezwykle celnym jest „mierz siły na zamiary, nie
    zamiar podług sił” gdyż koła historii mielące ludzi i wydarzenia zazwyczaj po
    latach na proch mielą poglądy sztuczne i fałszywe oparte jedynie na przekonaniu
    i troszkę głupio obudzić się po latach z letargu że było jednak inaczej niż
    prezentowały media. Natomiast radość z odzyskania własnej opowieści rzeczywistości
    jest tego warta.

    Jakie jest więc wyjście? Mnóstwo, problemem nie jest wyjście,
    bo tych jest setki, ale fundament, prawdziwy pogląd na rzeczywistość i dziejące
    się procesy, i świadomość, tożsamość. Moc odrzucania fałszywego kontekstu daje niewzruszoność. Kim się jest, skąd się pochodzi i dokąd się chce
    iść. Bez tej świadomości każdy pogląd jest jedynie flanelową piżamą w czerwcowy
    wieczór, który łatwo zedrzeć i zastąpić czymkolwiek nawet niezauważenie.

    Co nalezy robić? Nic szczególnego, nie oddawać swojej uwazności byle czemu, to nie jest jakieś trudne. Nie wchodzić w dyskusję o rzeczach których człowieka brzydzą, po co. Jakby człon patriotyczny zająłe się akcją obywatelskąw swoim mieście, w skali lokalnej i przekonywał pracą do tego modelu działań – cudnie. Jeśli charytatywność? Proszę bardzo – nie krytykuj WOŚP jak nie dajesz kasiory, wystarczy żę nie dajesz, tak samo z KK. Masz potrzebę charytatywną? Znajdz najbiższy Dom dziecka tam nawet nie pieniądze są najbardziej potrzebne, ale Twój czas i Twoja uważność. Wychowuj swoje dzieci tak jak ciebie wychowano, bo wychowano Ciebie na porzadnego złowieka tak? to nie eliminuj rzeczy które Tobie się nie podobały bo może własnie dzięki nim jesteś jaki jesteś? Nadmiar nigdy nie daje tyle co niedobór. rozwój zawze największy wydarza się poza strefą kofortu. Paiętajmy o narracji. problemy nigdy nie są ani prawicowe ani lewicowe. One są, po prsotu. I znikną jak sie usunie ich przyczyny. Po prsotu. Warto czytać. Ja np. nie patrze na styl książki, po stokroć wazniejsza dla mnie jest postawa i poglądy człowieka piszącego. Ktoś kto zaznacza że jest lewicowym publicystą nie będzie pisał książek innych jak te które tłumacza jego postawę, i tak samo z prawicą. Tacy pisarze jak: Mackiewicz, Piasecki, Ossendowski byli dlam nie okdryciem nie jakością literatury, ale postawą na stojąco. Jak sie czyta wypłuczyny dzisiejszych autorów zaatakowanych w niuanse psychologiczne własnego jestestwa, ubabraych w nałogi i gmerające w ciemnych stronach mózgoczaszki to jak świerzy oddech było czytanie książek pisanych bez kompleksów, bez pierdolenia, bez marudzenia, bez jajczenia, bez całego tego emo. Pełna postawa stojąca. Styl Mackiewicza? Cięzki ale ileż w tym humanizmu, tak samo Singer, potrafi wykroczyć poza tylko smaczki i wejść na połacie uniwersalizmu właśnie poprzez szczegółową formę kultury zydowskiej, potrafi to odciąć i wejsc w zywego człowieka. Dlatego zniesmacza mnie Gombrowicz, nie dlatego że pisze zle, kłamie, czy ma zły styl, lub ze jest nudny, jako postawa jego dla mnie jest postawą małą bardzo takiego człowieczka który wielkie batalie świata rozgrywa we własnej głowie ku uciesze własnej sięrozbiera tam i sam siebie zadziwia i uprawia gimnastykę dekonstrukcji i obnażania wartości dla tej rozkosznej radości dziecka gdy rozsypie klocuszki. To jest moje odczucie i tego nie zmienię. Dla mnie dziś, teraz, i to zapewne będzie sei zmieniać, o wiele wyższą wartość dają własnie uniwersalne wartości, świadomość swojej wartości i szacunek dla własnej tożsamości i historii. Dlatego wolę Ziemkiewicza, Pospieszalskiego od Szczuki, czy Środy. I mogę się z nimi spierać bo jest o co zaczepić mózg, jest co drążyć, jest podstawa do dyskusji JKAIEJKOLWIEK, a w tekstach Szczuki, Środy w zasadzie wartosć tekstu równa się białej kartce papieru.

    Tak przeczytałem Polactwo, i po pierwszym czytaniu byłem raczej zdziwiony tym że o historii nowożytnej w tak ogólny sposób pisze człowiek który sie na tym nie zna, nie ma metod badawczych a wszystko co przytacza to w zasadzie spójny obraz ogólnie znanych i mniej znanych faktów poukładany w pewien ciąg zdarzeń i zakłada pewna kontynuację. ale nie znalazłem nikogo kto by do tgo temau podszedł, a temat porządkowania przeszłości wydaje się dość istotny. Ani jednego faktu tam podanego nei można odrzucić jako fałszywy, można odrzucic jedynie sposób narracji, natomiast nic jego krytycy nie daja zamiast. nie piszą że to nieprawda bo…. (i tutaj seria innych faktów które ZAPRZECZAJĄ tezie) a nawet jak piszą to jest to poziom czytanki dla przedszkolaka zakładający inne intencje. I co do intencji chciałbym zwrócić uwagę że cała dyskusja o faktach odbywa się własnie na poziomie innego postrzegania intencji. Natomiast to jest zwyczajna manipulacja, intencję mozna odczytać po owocach działań dopiero a i tak niepewnie gdyż intencja, motywacja działań rodzi się i ewoluuje pod względem bieżących zdarzeń i często sam autor działań nie do końca sięorientuje dlaczego zrobił to co zrobił i dopiero w trakcie krystalizuje mu siępewna narracja której się trzyma. co nie oznacza że się do niej przyznaje. Zatem rozmowa moża być jedynie na poziomie faktów i zadawania pytań a nie tłumaczenia i poprzez stosowanie niesymetrycznych porównań wpływanie na emocje raczej niż na meritum. Nikt nie chce być moherem, choć to sa zacni ludzie czesto wykształceni o wiele bardziej niż jesteście w stanie zrozumieć.

    Trybuna Rumu!

    2 komentarzy

    „Dzienniki zakrapiane rumem”. No tak, Deep. Jedyny i wcale nie prześliczny element filmu. Jeśli ktoś idzie na film choć troszeczke pod urokiem Las Vegas Parano – niech omija ten film z daleka. Jeśli ktoś lubi twarde kino dziennikarskie – niech omija ten film z daleka, jesli ktoś lubi romanse, komedie, pościgi samochodwe, kury, woo-doo lub ma choć troszeczke nadziei na to że podłapie kilka tricków i tekstów pijackich – niech omija ten film z daleka. Nie to że jest zły. Złe jest coś. Ten film jest fantastycznie pusty i wyprany jak może być wyprany człowiek któremu wszystko zwisa ale trzyma gardę żeby się nie wydało  jest jednym z typowych dzisiejszych małych konformistów. W filmie tym ktoś próbował te wszystkie elementy której wyżej opisałem zbełtać w jedna mocna rzecz i utopić ją w narracji filmów z Marylin Monroe z lat 60. I dokładnie udało się zabić wszystkie wątki. A zakończenie wygląda jakby ktoś zakładał że wszyscy już z kina wyszli i dla porządku streścili kilka ostatnich scen w 3 zdaniach które jesłi czlowiek czuwa zbyt logicznie nastawiony zabijają  jak szpadlem. Niemniej ten film ma wszystko aby byc filmem genialnym. Ale kompletnie każda rola jest spłaszczona i zdeptana w ziemię. Oprócz Deepa w może 3 momentach. Polecam dość niefrasobliwie na ten film udać się osobom które w ogóle nie planują zobaczyc tego filmu, co więcej nie wiedzą kto to jest Hunter S. Thompson oraz ledwo co kojarzą Deepa.

    Tak sobie myślę co poprawiło by odbiór filmu:
    - Deep powinien zagrać nie glównego własnie dziennikarza który – jest czystym anty thompsonem, winien zagrać niezwykle trzeżwego jak na przypisaną rolę pijacza rumu, dziennikarza od religii, który powinien być osią tego filmu. Aktor grajacy dziennikarza powinien mieć nie więcej niż 25 lat. Na tych dwóch postaciach oparłbym głównasiłę filmu – zapity bełkoczący mentor i właśnie młody wyksztacony z duzego miasta kóremu zaczyna uwierać własna rola której sie nabawił jak trypra.
    - nie da się nagrać filmu którego główna fabuła opiera sie na dialogu wewnętrznym i obrazach ustawianiem kamery jak do zwyczajnej familijnej i śmiertelnie poprawnej reklamy socjalizmu na Kubie. Niestety potrzebny jest bardziej reżyser teatralny niż filmów fabularnych. Tu trzeba jebnać i wejśc w widza z butami poprzez obraz który jest tłem do wewnętrznego głosu bohatera i wizji. Brak mi było poczucia granicy między spokojną rzeczywistością za oknem a bestialskim kotłowaniem się szaleństwa we łbie. 
    - rola damska główna – albo jest sie ostra kocicą parzącą się oczami albo jest cielęcym delikatnym kwieciem róży podajacym kawusię. Albo albo. Mokry dynamit to niewypał.

    Film natomiast ma zajebisty potencjał i jest wart zobaczenia bo:
    Portoryko wtedy przypomina sytuację geopolityczną Polski dziś, i świetnie tłumaczy rolę miejscowej prasy w zaciskaniu kagańca na miejscowych i pracy dla biznesu. Ten model gospodarki kolonialnej rozpoznamy i u nas ale nie to jest treścią filmu. Tam to się dzieje na przykładzie amerykańskiego snu, demokracji u nas wyraźne jest podobieństwo do naszego dążenia do europejskości. Pod sukienką nie ma ideałów. Są natomiast procesy. Mechanika finansowa. Silni i słabi. Skurwysyny i nie ma aniołów. I sprzedajna, bosko kurewska rola prasy, która za psi grosz daje osłonę ideologiczną dla kantów i machlojek. Ten wątek tak naprawdę nie jest istotny w samym filmie, jest tlem do przemiany wewnętrznej bohatera której w zasadzie nie widać. Tak jest wątek miłosny, tak są walki kogutów, tak jest pościg samochodowy, wizje narkotyczne, zaklęcia woo-doo oraz wątek miłosny i prawie widać cycki. Niemniej machajac głową za wątkiem głównym filmu można sie naprawdę zanudzić. Bo istotne jest jedynie dotarcie do krwi rpawdziwej naszego młodego dziennikarza i odnalezienie własnego kopyta i spojrzenia na ten chujowo sklecony z byle czego świat, odarciem go z iluzji i o odwadze bycia sobie wiernym. To o czym ten film naprawdę jest nie jest absolutnie pokazane, jest to jedynie miejscami powiedziane. Ale tutaj mam problem i troszeczkę państwa zwiodlem wymyślaniem swym, bo film nakręcono na podstawie książki. Szkoda że nie wyciagnięto więcej dobra.

    teksty z filmu do zapamiętania:
    „liberał to komuch po uniwersytecie który myśłi jak murzyn”
    „ludzie znają cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego”

    Imperium Rzymskie przez prawie 300 lat panowania cesarzy było w świadomości tłumu jeszcze republiką, głosowania natomiast były potwierdzeniem poddańczych hołdów popracia dla władzy i wyznacznikiem kogo należy pakować do Tybru z głową pod pachą. Fikcja jest nieodłącznym elementem porządku publicznego, jego podstawowym budulcem. Nawet nasze znaczenie słowa cesarz ma czysto bizantyjski wydźwięk mono władcy, natomiast w Rzymie był to tytuł taki sam, jakby każdego następnego np premiera nazywać Tuskiem. Co do Tuska to było by z gruntu mylne gdyż od śmierci Stalina, gdzie walka o władzę kosztowała ZSRR dużo sił, wprowadzono tzw rządy kolektywne (wspólnie: partia, wojsko, służby – wszystko za Chruszczowa) będąc świadomym tego że jednowładztwo tworzy samą swoją funkcjonalnością potężną wadę, łatwość eliminacji osobnika oraz chaos po śmierci. Czego potwierdzeniem jest osoba Breżniewa, kukły machającej ręką. Rządy te są czytelne zarówna w Chinach jak i Korei Północnej, gdzie dynastia jest wybieralna i popierana przez odpowiednia pretorię któa czuwa nad zachowaniem ciagłosci i dalekosiężnych celów. Natomiast narzędziem zarządzania prowincjami stała się demokracja. Wsparta mediami jest nieomal bez wad. Natomiast to jak wygląda dziś twór zarządzający, czyli mający wpływ na dzieje tzw imperium to jest jedynie mgliste przypuszczenie na granicy teorii spiskowych. Natomiast imperia dziś faktycznie można poznać w zasadzie po jednym istotnym fakcie, jego zewnętrznym aspekcie. Kultura. Kultywują one własna kulturę, gdyż jedynie ona, czynnik niematerialny, jest najistotniejszym budulcem przyszłosci (czyli religia, historia, wiedza, nauka). Z tego wyziera jedynie smutny fakt że imperiów faktycznie na świecie jest kilka i to góra 2-3. USA, Indie, Chiny w tym kotłuje się Rosja i Japonia. Natomiast nie mają one formalnych granic i dotychczasowej funkcjonalności, w ramach imperium USA są zarówno Israel jak i obecnie chyba również Rosja. Poprzez badanie obszaru bombardowanego kulturą z zewnatrz, i jej % danym kraju można odczytać faktycznego lennika. To że nasza kultura jest w odwrocie (polska) o wiele większym niż za komuny nie trzeba mówić. Mamy wpływy chińskie, rosyjskie, i chyba największy udział USA ale w formie mieszanej z żydowską i ideizmem europejskim. Tak naprawdę z tego wynikało by że cała Europa się amerykanizuje ale w lewacki sposób. Rosjanie dziś nie są Rosją, są bezideowym tworem bez kultury własnej, z wypaczonym obrazem samego siebie sprzed lat 400. Tak jak teraz Polska. Z tego wynika ponury obraz że faktyczne centrum imperium, a więc poprzez zasięg kultury za światowe centrum należy uznać Hollywood. Tam się kują idee, moralność, historia i obraz świata jaki ma funkcjonować. Jedyna obrona małych narodów to zachowanie własnej kultury i obyczajów a więc: własnej religii, nauki, sztuki i historii. Jedynym krajem który zachował swoją identyfikację od tysięcy lat jest Izrael. Nie dzięki wielkości, odkryciom, sile armii czy pieniądzom ale czymś tak nierzeczywistym jak właśnie kultura. Jest to ciekae jedynie z punktu widzenia obserwatora, gdyżtylko takąrolęmozemy przybrać. JEdynym możliwym orężem jest nie zakopywanie własnej kultury kosztem postępu i w efekcie pracy w korporacji w dziale marketingu, handlowca, menadżera portalu, dyrektora działu dystrybucji. 

    Dlaczego? Bo wielorakość i różnorodność motywacji każdego z osobna, po niezaleznie jakich przemyśleniach, w tłumie przekuwa się na jedno działanie wspólne które nie ma z tymi motywacjami nic wspólnego: typu lubię demokrację, wolność i równość klas zatem zabiję cara Mikołaja. Ilu w zasadzie pozytywnych idealistów pomogło zorganizować i utrzymać rewolucję październikową. A że zrodziła ze swoich trzewii największego zbrodniarza? Kogo to obchodzi. To był przypadek. O ile brutalna siła tłumu może zachwycać na stadionie o tyle takie jedno wspólne działanie zwykle jest delikatnie moderowane przez megafony. I nikt nie wie kto trzyma megafon. Teraz jest widoczna w mediach niespotykana dotąd nagonka na Kościół Katolicki w Polsce. Wiekszość ma to w dupie, i dobrze, bo to mądrzy ludzie, ale są kretyni którzy wchodzą przed szereg, wspominają ze łzami jak musieli klęczeć na mszy w rodzinnej wsi mając 6 lat mimo że woleli siedzieć przed telewizorem (o ile mama z tatą miała telewizor) i z całą złością na jaką ich stać wpierdzielają się w tłum debilnych krzykaczy i sobie wodzą rej jako zbawcy narodu, wolni sympatyczni i rozsądni. Nie chcesz chodzić do Kościoła? To nie chodź, nie płać składek, nie chrzcij się, nie grzeb się, nie ślubuj w kościele. To samo z grupami ludzi nie lubiących PIS, nie lubisz PIS? to miej ich w dupie, a nie wchodzisz na płot i krzyczysz Papryka i Salami bez świadomości co się własnie dzieje na Węgrzech. Jabyś wiedział to byś sienie smiał, nie wysyłałbyś debilu wesołych kartek z napisem wynajmij sobie Greka. To że nie wiesz co się dzieje nie oznacza że można Ciebie wykorzystać tylko dlatego że nie mżesz się oprzeć. Nie czytasz historii? to sie odpierdol od stawiania tez o lustracji, żryj kebeba i wycieraj sobie sosik w koszule. O to chodzi i o to chodzi.
    to że masz wszystko w dupie, w tym wyciąganie wniosków przyczynowo skutkowych nie oznacza że jesteś wolnym człowiekiem. wolność to przede wszystkim świadmość w czym sie bierze udział i jaki będzie tego skutek w dalekiej perspektywie. I wtedy następuje wybór. Świadomy. Jesli czegoś nie lubisz to jesteś jak zwierzątko, które też zcegoś tam nie lubi. Świadomość nie patrzy na rzeczy z punktu widzenia lubię, nie lubię.

    Neozoologizm

    Brak komentarzy

    Czy krowa to robot pękaty?
    Nabiał swój pcha w automaty
    Rurkami szklanymi jak oczy
    Mleko w kartony toczy.

    Czy koń został zrobiony w Shopie?
    Photo, i dlaczego nie kopie?
    Widziane są najczęściej w posterach.
    Szkoda, że nie na rowerach.

    Czy bocian to nie taka reklama?
    Na słupie stoi jak dama.
    Zachęca do szpachli, czy w gipsy?
    Za żaby się sprzedał? Czy chipsy?

    Czy małpa zna PIN swój do konta?
    Czy konto jej głowę zaprząta?
    Kto robi tej małpie przelew?
    Czy aby przypadkiem to nie lew?

    Czy wieprzek to nie takie combo,
    Bardziej spuchnięte niż rondo?
    Gdy naciśniesz go w ryjek jak gada
    Wędlinka krojona wypada?

    A kura to nie taka paczka
    Celofan, kod w paski i tacka?
    W wesołym posypie przyprawy
    Szczęcie rodzinie da za nic?

    Czy osioł to nie taka maszyna,
    Co nigdy się nie zacina?
    Trawę do pyska się wciska,
    Salami to to czym się wysra

    Czy wieloryby to aby nie geje?
    Takie smutne na plaży gdy wieje.
    W kolorze tęczy nie faux pas
    A nie, ta plama to ropa.

    A media czyż to nie węże?
    Co syczą całym orężem?
    Dmuchają do każdego uszka
    I trudno wygnać ich z łóżka?

    A Papuga czy ma skrzydła ledowe?
    Czy zwykłe, żarowe? Diodowe?
    Pięknie kolorowa jak fraktal.
    Ale cóż napisano jej w aktach?

    Kangur ma torebkę jak panna,
    w tej torbie mieści się wanna.
    Fantastyczny to kompan to tesco.
    Ciekawe co na to Unesco.

    Wnioski spływają jak dreszcze.
    Czy zwierz jest zwierzęciem jeszcze?
    Czy produkt nie połknął gatunków?
    Czy wszystko to kwestia trunków?

    za gatki

    2 komentarzy
    Trylogia: Mr.Plama – jedno z jego dzieł
    a miał ich setki, słowa pięknie mełł
    pakował je, skracał, rymował i psocił
    o rudym, o muchach, o jeżu, cioci
    Adwersarz Ewy, jeśli chodzi o imię
    w nazwisku ma kontrolę najwyższą i krztynę
    ceramik, co są w liczbie mnogiej
    rynkiem greckim zarządza, nie leży odłogiem
    Napisał o psie, co imię ma czołgu
    niemiecka maszyna, „nie piereszedł Wołgu”
    poprosił w tytule, największego ssaka
    ale lądowego, fajna bajka taka
    A co on tam wi? Co plecie to pisze:
    i rymy o kwiatach, i kolej aż słyszę
    o programie skrzydlatych – no same peany.
    A pomnik ma zgrzebny, z metalu ulany.
    Poglądy nosił przeważnie słoniowe
    miał oko niezwykłe, bo felietonowe
    wierszem nie brzydził się, owszem nader zgrabnie
    obnosił się jako zmieniony skafander
    Imię książęce, wiersze przepiękne
    o koniu, o wozie, kierowcy – ja mięknę
    teatry drobiowe w kolorze malutkie
    na prozę ten człowiek znajdował odtrutkę
    Ten pisarz komiksy napisał o faunie,
    co przygód ma moc, i gdzie popadnie
    napisał też o dwóch, co jeden dziś żyje
    i o diable z gimnazjum, co skarby odkryje
    Napisał kilka głośnych powieści,
    przepis na sukces od siedmiu boleści,
    o lekarzu psie, to żołnierz wrześniowy
    z nazwiska – żaden niedojda brydżowy

    Pisał o wojnie jak bajkę dla dzieci
    zwierz z żołnierzami po zwycięstwo leci
    i opady gwałtowne grusze miętoszące.
    A nazwisko? Lekko mylące, bo w mące.

     

    Napisał on książkę o wielkich pająkach,
    o broni, płomyku, ulewie i stąd tak
    dobrze jest znany ten stary pryk
    a jego imię: daleki krzyk
    Jako kolejarz we wsi się zaszył
    na maturach powieścią swą straszył
    jego nazwisko w absurdu chmurze
    ukryte zostało w Mikołaja górze.
    Dostawał dopłaty za walkę o kraj
    miesiącem jego, miesiąc maj
    opisem jego nazwiska składowej:
    „wypijał element wody sodowej”
    Ekonomistą tęgim był też
    w ręku dzierżył srogi psałterz
    heliocentryzm – pierwszy sternik
    rymujemy mówiąc: piernik
    Wstrzymał stwórcę, wzruszył małpy,
    Gdyby dziś żył, grałby country,
    rozbiór nazwiska to event:
    owoc fermentacji – prezent

    zanim…

    1 komentarz

    Zanim zaczniemy narzekać zwracam uwagę na:

    …. Sun Tzu był genialnym
    strategiem wojskowym, żyjącym 25 wieków temu w Chinach. Dowodził
    wojskami króla Wej, odnosząc same sukcesy. Swoje przemyślenia zawarł w
    księdze „Sztuka wojny”, która – jak wiemy z przekazów – znana była
    japońskim władcom już w VIII stuleciu. „Ci, którzy są znawcami sztuki
    wojennej, pokonują nieprzyjacielską armię bez walki. Zdobywają miasta
    bez przypuszczania szturmu i obalają państwo bez długotrwałych działań”,
    pisał Sun Tzu i dodawał: „Waszym celem powinno być opanowanie w stanie
    nietkniętym wszystkiego, co jest pod słońcem. W ten sposób wasze wojska
    pozostaną nie zmęczone, a wasze zwycięstwo będzie całkowite. Oto sztuka
    ofensywnej strategii.”

            Jak to jednak osiągnąć? W tym celu Sun Tzu podawał „13 złotych zasad”:

    1.   Dyskredytujcie wszystko co dobre w kraju przeciwnika

    2.   Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze przedsięwzięcia

    3.   Podrywajcie ich dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy rodaków

    4.   Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych i najbardziej odrażających

    5.   Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika

    6.   Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju

    7.   Buntujcie młodych przeciwko starym

    8.   Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników

    9.   Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i wśród wojsk wroga

    10.   Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowych piosenek i muzyki

    11.   Podeślijcie im nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia

    12.   Nie
    szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie
    pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany zwróci się stukrotnie

    13.   Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów.

    koniec cytatu….

    I teraz proszę odpowiedzieć mi na pytanie… KTÓRE PUNKTY NIE ZNAJDUJĄ ZOBRAZOWANIA W DZISIEJSZEJ RZECZYWISTOŚCI. ZWRACAM SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ NA PKT OD 1 DO 8.

    link kompletny http://www.eioba.pl/a/1sj6/manipulacja-prowokacja-dezinformacja#ixzz1Y33wFwHS
    aha ostrzegam że okrągły stół może sie inaczej teraz kojarzyć, padna tam odpowiedzi na pytania typu a dlaczego w Czechach sie udało rozliczyć UB?

    do całosci obrazu polecam:

    jesli ktoś chce wgłębić się w szczegóły i wyśmiać lub podważyć powyższe niech zerknie jeszcze w to:
    http://niniwa2.cba.pl/golicyn_anatolij.pdf

    jełśi ktoś chce stracić tylko godzinkę, ale mieć czytane proponuję to:

    a jak ktoś nic nie chce, to niech sie nie wtrąca w jakiekolwiek politykowanie. Za darmo.
    To powyżej to jest minimalna podstawa zrozumienia co się dzieje na świecie i dlaczego i co z czego wynika. Teraz dopiero spróbujcie onejrzeć wiadomości. Jakiekolwiek.

    Bardzo sie denerwuje gdy widzę że ludzie na równi biorą swoje emocje i fakty i nie potrafią odróżnić tej wielkiej przepaści miedzy tymi dwoma pojęciami bo nie i brną w wygadywanie czegokolwiek z taką radością jak ja idę do wc po pierwszej kawie rano. Ostatnio kilka razy puscił mi nerw i wlókł się za mna jeszce godzinami i miałem małe te ta te ze sobą na poważnie. Obiecałem sobei żę przestanę sie denerować na problemy których akurat ja nie mam a dla innych nie są na tyle nieistotne i niepotrzebne żeby w ogóle wzruszyć jakąkolwiek brew i w nie wniknąć. Mam pewnosć że wszystko co funkcjonuje w mediach, i tym samym w ustach ludzi (w tym mnie) to tylko własne opinie które wynikająz danej chwili na podstawie skrawków wiedzy i doświadczeń własnych. Żadko ktoś jest na bieżąco w temacie innym niż własny kredyt, dom, samochód. Słabo gdy to wynika tylko z niewiedzy, lenistwa i braku szacunku do samego siebie, ale najslabiej wdawać się w dywagacje w sprawach któe ludzi bezpośrednio nie dotyczą. O kibicach mówią ludzie którzy nie chodzą na mecze, o Kosciele mówią ludzie przepełnieni mądrością którzy do tego kościoła nie łażą, nie płacą składek, nikt ich specjalnie nie zaczepia ale szczerze komentują to co wydarza się w zakrystii jednego lub drugiego krasomówcy i przkładajac do tego własną ocenę na podstawie dwuzdaniowych opinii wydajawłąsne wyroki a pewność ich posiadania jest trwalsza niż Rysy. Nie denerwuje mnie gdy ktoś ma jakąkolwiek opinię, denerwuje mnie to bardzo wtedy, gdy widzę że poleguje się na własnej górze emocji z dzieciństwa i tymi wnioskami tłumaczy się skrawki rzeczywistosci poprzez machanie kontekstami. Nie jestto jakaś specjalstyczna działalność z jakimś ukrytym celem ale zwykły nawyk do posiadania zdania. A wiadomo że najłatwiej zdanie się ma gdy sprawa nas kompletnie nie dotyczy i jest nam wszystko jedno jak jest w zasadzie działamy na zasadzie spełniania naszych własnych chciejstw jak być powinno, i tak nikt nie sprawdzi a w zasadzie kogo to obchodzi jak wygląda proces. Lubię jak ktoś zgłębia, dochodzi do sedna procesów, skad co wynika, bawi się zmianą kontekstów i sprawdza swojaopinię pod wieloma spojrzeniami. Bo co jak co, ale własne zdanie nie warto marnować na byle swędzenie pachwiny.

    I w zasadzie mam w dupie czy komuśsietopodoba czy nie, doświadzenie mnie nauczyło żę wchodząc w szczegóły człowiek doznaje szerszego widzenia gdzie czerń i biel zanika, a posiadana gładka, jednozdaniowa opinia zostaje sama i goła tak wyjałowiona jak ość z pangi i prędko lądauje na podłodze.
    Obiecuje sobie solennie od miesiaca, nie wchodzić w dysputy, nie iść tam, nie leśćdo tego złego światła. To jest niedobre i zawsze kończy sie lekkim poczuciem chujni, bo nikt nie lubi jak mu się tłucze światopogląd gdy w zasadzie człowiekowi on odpowiada i jest fajoski. W zasadzie nikt mnie o nic nie pyta ani o pomoc ani o zgłębienie, tym bardziej że prawdą jest żę człowiek za mądrego uważa jedynie tego który ma poglądy podobne do własnych posiadanych. Ja sienie przywiązuję do poglądów, wiem że są zależne od naszej sytuacji szczególnej. Nie umiem tego już nie rozdzielać i pozostaje mi właściwie zajac sie swoimi sprawami i nie wkurwiać bezsensu młodych i sympatycznych ludzi o niebywale wielkim mniemaniu o sobie.

    A`borcja

    11 komentarzy

    W skróciku:
    Problem w tym czym jest dla kogo płód. Dla jednych to element czysto mięsny i narośl w brzuchu nosiciela który ma do tego własność a dla drugich rodząca się świadomość i osobna istota ludzka. I nie widzę jakichkolwiek powodów aby uznać jakąś wersje pośrednią. Zwracam uwagę że jest to czysto uznaniowy problem i nie wynikający z jedynie religii, to kwestia pojemności mózgu lub instynktu bądz nawyków. I nie ma wtedy pierdolenia o szczególnych sytuacjach w których można usunąć płoda, bo wszystko zależny od tego co ci bliżej określa świat i czym dla ciebie jest płód przed narodzeniem. Jeśli mięcho? Dźgaj sobie na zdrowie ile wlezie, a jeśli świadomość? Płacz i ródź, bo jak można udziabać swojego dzidziusia? co prawda jest to śmieszne, bo zwierzęta zakładam mająw d. cały ten problem tylko się rozmnazają i nie filozofujątam gdzie to jest bez sensu. A jest to jakby nie patrzeć zajmowanie się tak prostą sprawą od dupy strony i stawianie wszystkiego na ostrzu pytania: jest bóg nie ma boga. A to nie ma znaczenia absolutnie. Ale jako np. podły ekonom siedzący z boku i zerkający na słupki wolałbym i życzyłbym sobie aby ludzie jednak się rodzili mimo wszystko. Gdyby każdy chciał się rozmnażać jedynie świadomie, dzieci by nie było w ogóle, ilu z was jest wpadkowiczami? A jeśli rodziciele nie chcą swoich dzieciatków bo im przeszkadzają w czymkolwiek (stan przeszkadzania zawsze jest chwilowy) niech oddadzą rodzinom bezdzietnym których też jest w pytę i płaczą po kątach. Ale to wymaga zmiany nie tyle jednej ustawy z wylistowaniem kar ale całego systemu pomocy społecznej, systemu adopcji, likwidacji domów dziecka i wielu rzeczy na raz. Gdyby mnie to dotyczyło, nigdy nie zdecydował bym się na aborcję i zawsze namawiałbym na urodzenie, gdyż powody aborcji zawsze żyją krócej niż nowy człowiek. Oczywiście nie rozmawiamy o medycznych skrajnych przypadkach płód typu 4 głowy, jedno oko i martwica kości.
    Odkąd pamiętam przed wyborami było głosowanie tego typu aborcja za czy przeciw w sejmie więc się nie emocjonuję się tą atmosferą. Ale jak sobie przypomnę gdy byłem młodym niewykształonym z dużych miast to uważałem że można sobie wyjmować z brzucha mięcho ile wlezie bo to właściciel brzucha o tym decyduje i to było zajebiście logiczne i kazdy inny argument był nielogiczny. Teraz jakoś mi wyszło że życie jest zbyt piękne i wazne samo w sobie a problemy nasze zbyt wiotkie i często urojone i szkoda bezsensownie namawiać do wyjmowania płoda (oprócz argumentów czysto medycznych). I nie to że to grzech. Grzecha nie ma, jest zwykle chujnia sytuacji z której nie ma jednoznacznego lepszego wyjścia. Dla mnie zwykłą głupotą jest wyjmowanie płoda z byle powodu jak bida, nędza, kariera, złe geny, ojciec pijak, gwałt itp itd… Na medycznych się nie znam więc nie umiałbym postawić granicy w jakiś logiczny sposób, na pewno zagrożenie życia matki i może jakaś abslolutna degeneracja płodu, ale pewności nie mam z powodów tej swiadomości. Ale to rozumiem że jeszcze nie czas na takie rozwiązania bo nie ma to jak równy podział że wierzący są absolutnie przeciw aborcji a rozsądni ateiści absolutnie za. Co dla mnie jest oczywistym nieporozumieniem.

    Nie ma już Polski, i nigdy nie było
    lecz to nie jest akurat sedno
    żal ściska dupę wielu złamasom
    że jest im już wszystko jedno

    Nie oni za drągi gdy trzeba trzymali
    lecz pokazują odciski
    tolerancyjnie wygięci w pałąk
    pianą pokryte są pyski

    Z drugiego fotela głos cicho dobiega
    i szepcze: „Teraz ja, ja wam powiem
    jak to wygląda, do końca nie wiem
    ale i tak wam opowiem:

    Że ofiar stos to tylko kłopoty
    oczyścić ten kraj z historystów
    każdy z nas umrze, a lepiej mieć lepiej
    głowy zbyt puste od przysłów

    Ziońcie wzruszeniem, rozumem się puszcie
    wskazujcie tabelki i słupki
    „wszystko to nie tak, ja wiem, ja wiem lepiej”
    oddajmy też głupkom łupki

    Stworzę wam teraz nowy dekalog
    te zdania trzymajcie jak berło
    najlepiej – wychodzi – wyjechać z kraju
    najlepiej – zarabiać w euro

    Idea zaś leży i czeka gdzieś obok
    na Artura co zechce ją wskrzesić
    i głaz jej nie trzyma, co najwyżej ślina
    po pierwsze: stadiony zalesić

    po drugie: System rozdziobać na wióry
    pisania, czytania oduczyć
    do pił, do łopat, do grabek, do śrubek
    do mioteł, do skał i je kruszyć

    Do dupy z przemysłem! Szkołami! I zdrowiem!
    to tylko osłabia wolę,
    te słowa potrzebne są tylko dla sprawy:
    „ś nayebauem, pierdolę”

    Nordstream? a czort z tym, i hodować konie!
    bo w koniach jesteśmy mocni
    lecz nie mechanicznych, tych w biegu spoconych
    wstaniemy, jak Małysz na skoczni

    I huzia na Józia! Pomkniemy paroby
    rurki dokręcać i pielić,
    naprawiać wanny, szorować szczoty
    opanujemy spód ziemi

    wszyscy nas wtedy przestaną widzieć
    a my jak te chytre myszki
    za lat może sto kupimy Europę
    za kilka baryłek whisky”

    Polaków już nie ma i nigdy nie było
    lecz mało kto wie o co chodzi
    Poudajemy Lachów przez moment
    na pewno to nam nie zaszkodzi.


    • RSS